Baner logo strony

Luźne Gacie Bez Suwaka - złombol

"Najlepsze podróże zaczynają się z pełnym bakiem i otwartym umysłem."

Łysa Góra (Święty Krzyż)

Huta Szklana - Łysa Góra - Święty Krzyż - Huta Szklana

Jeśli podoba Ci się ten artykuł prosimy o udostępnienie :)

Ten tekst przeczytasz w 9 min.

od siebie słów kilka

Łysa Góra (Święty Krzyż, 595 m) to jeden z najbardziej rozpoznawalnych szczytów Gór Świętokrzyskich i jednocześnie drugi co do wysokości punkt tego pasma. Leży we wschodniej części Świętokrzyskiego Parku Narodowego i od wieków pełni rolę miejsca kultowego, religijnego i symbolicznego. To góra, którą zna praktycznie każdy, nawet jeśli nigdy nie był w tych górach. Z jednej strony przyciąga sanktuarium i klasztor, z drugiej słynne gołoborza i cała aura legend oraz dawnych wierzeń.

Nasze wejście na Łysą Górę (594 m) było drugim tego dnia, po wcześniejszym zameldowaniu się na Łysicy (614 m). Trasa miała być krótka, łatwa i bardziej spacerowa. Pogoda jednak postanowiła dorzucić swój swoje w postaci mgły, mrozu i śniegu. Widoków nie było, ale klimat zrobił robotę. To jedno z tych miejsc, gdzie nawet przy zerowej widoczności czuć, że stoi się w ważnym punkcie mapy.

Sabaty czarownic i kulty pogańskie

Łysa Góra (594 m) od bardzo dawna uznawana była za miejsce szczególne. Jeszcze na długo przed chrystianizacją obszar ten pełnił funkcję ważnego ośrodka kultowego dawnych Słowian. Archeolodzy i historycy wskazują na istnienie kamiennych wałów okalających wierzchołek góry, które do dziś można odnaleźć w terenie. Ich pochodzenie budzi spory, jednak najczęściej interpretuje się je jako pozostałość pogańskiego miejsca kultu, prawdopodobnie związanego z obrzędami solarnymi oraz cyklem przyrody.

Kamienne kręgi i wały mogły wyznaczać świętą przestrzeń, do której dostęp miały jedynie osoby biorące udział w obrzędach. Miejsce to wiązano z ogniem, płodnością i siłami natury. Wraz z nadejściem chrześcijaństwa dawne wierzenia zaczęto demonizować, a pamięć o pogańskich rytuałach przekształciła się w opowieści o sabatach czarownic. Według ludowych przekazów to właśnie tutaj, na szczycie góry, miały spotykać się czarownice, by odprawiać nocne rytuały, szczególnie w czasie przesileń i w noc świętojańską.

Choć brak dowodów na faktyczne sabaty, legenda okazała się niezwykle trwała. Do dziś Łysa Góra funkcjonuje w kulturze jako symbol miejsca tajemniczego i nieco mrocznego. Kamienne wały, nawet jeśli nie są już czytelne dla przeciętnego turysty, nadal wzmacniają to wrażenie i przypominają, że zanim pojawiły się tu krzyże i klasztory, góra miała zupełnie inne znaczenie.

Legenda o czarownicach i powstaniu gołoborza

Legenda o sabatach czarownic i powstaniu gołoborza jest jedną z najbardziej znanych opowieści związanych z Łysa Góra, dawniej miejscem pogańskiego kultu, a później Górą Świętego Krzyża. Według ludowych wierzeń to właśnie tutaj, wysoko nad okolicznymi lasami, odbywały się nocne sabaty czarownic. Spotykały się one z diabłami, odprawiały gusła, tańczyły i świętowały w atmosferze grozy i tajemnicy. Za dnia wyglądały jak zwykłe kobiety z pobliskich wsi, lecz nocą, podczas burz i wichur, wylatywały na miotłach lub łopatach, wypowiadając magiczne zaklęcia.

Czarownic szczególnie obawiali się mieszkańcy okolicy. Przypisywano im sprowadzanie chorób, burz, nieszczęść, psucie plonów oraz odbieranie mleka krowom. Sytuacja miała się zmienić w momencie wzniesienia na szczycie klasztoru. Modlitwy mnichów i dźwięk dzwonów miały skutecznie zakłócać diabelskie obrzędy, co rozwścieczyło piekielne moce.

Według legendy diabły postanowiły zniszczyć klasztor. Najpierw wyrwały z piekła ogromny głaz i ruszyły z nim w stronę Świętego Krzyża, wylatując na ziemię przez otwór zwany dziś jaskinią Piekło. Zmęczone przysiadły jednak na Górze Klonówce. Gdy zapiał kogut, zwiastując świt, straciły swoją moc, a głaz upadł na ziemię. Kamień ten, nazwany Diabelskim Kamieniem, według podań leży tam do dziś.

Lucyper nie zrezygnował. Diabły ponownie ruszyły na klasztor, tym razem niosąc kamienie w płachcie. Gdy były już blisko celu, obudziły klasztorne gęsi, których gęganie zaalarmowało mnicha. Uderzenie w dzwony spowodowało, że diabły w popłochu upuściły ładunek. Kamienie rozsypały się po zboczu góry i tak, według legendy, powstało gołoborze.

Bazylika Trójcy Świętej na Świętym Krzyżu

Opactwo na Świętym Krzyżu to jeden z najstarszych klasztorów w Polsce, położony na szczycie Łysej Góry. Jego powstanie wiąże się z początkiem XI wieku. Według tradycji fundatorem opactwa był Bolesław I Chrobry, który miał sprowadzić tu benedyktynów. Część historyków wskazuje jednak na jego syna, Mieszka II Lamberta, jako faktycznego fundatora. Niezależnie od sporów, klasztor funkcjonował już na pewno w pierwszej połowie XI wieku.

Kluczowym wydarzeniem było sprowadzenie relikwii Drzewa Krzyża Świętego, prawdopodobnie około 1006 roku. To one nadały miejscu rangę ogólnopolską i sprawiły, że Święty Krzyż stał się jednym z najważniejszych ośrodków pielgrzymkowych w średniowiecznej Polsce. Od XII do XV wieku opactwo dynamicznie się rozwijało, było hojnie wspierane przez kolejnych władców, m.in. Kazimierza Wielkiego i Władysława Jagiełłę. Mnisi prowadzili szkołę, skryptorium i bibliotekę, a klasztor odgrywał istotną rolę w życiu intelektualnym kraju.

Sercem zespołu jest Bazylika na Świętym Krzyżu, której pierwotna romańska forma powstała w XII wieku. W kolejnych stuleciach świątynia była rozbudowywana i przebudowywana, głównie w stylu gotyckim i barokowym. Obecny wygląd bazyliki to efekt prac prowadzonych w XVII i XVIII wieku, po zniszczeniach spowodowanych najazdami i pożarami.

Upadek opactwa nastąpił w 1819 roku, kiedy władze carskie dokonały kasaty zakonu. Zabudowania klasztorne zamieniono później na więzienie, które funkcjonowało tu w XIX wieku. Dopiero w 1936 roku obiekt ponownie przejęli duchowni, a po II wojnie światowej rozpoczęto systematyczną odbudowę i restaurację.

Dziś Święty Krzyż to ważne sanktuarium, cenny zabytek i miejsce, w którym historia chrześcijaństwa w Polsce łączy się z dużo starszym, przedchrześcijańskim znaczeniem Łysej Góry.

Pochodzenie nazwy Święty Krzyż

Nazwa „Święty Krzyż” związana jest bezpośrednio z relikwiami Drzewa Krzyża Świętego, które według tradycji przechowywane są w sanktuarium. To one sprawiły, że dawna Łysa Góra zaczęła być określana mianem Świętego Krzyża.

Z czasem nazwa ta zaczęła funkcjonować równolegle z pierwotną nazwą szczytu. Dziś używa się obu określeń, choć w kontekście religijnym i turystycznym dominuje właśnie Święty Krzyż. To przykład miejsca, gdzie pogańska przeszłość i chrześcijańska tradycja nałożyły się na siebie w bardzo wyraźny sposób.

Krótki opis naszej trasy

Plan i warunki

Wejście na Łysą Górę (594 m) było drugim punktem naszego dnia w Górach Świętokrzyskich. Pogoda zdążyła się już wyraźnie pogorszyć. Gęsta mgła ograniczała widoczność praktycznie do zera. Do tego doszła ujemna temperatura i opady śniegu. Krajobraz stał się niemal monochromatyczny. Plan zakładał krótki spacer z Huty Szklanej, zobaczenie gołoborzy i dojście do sanktuarium. Całość miała zamknąć się w niespełna 5 km.

Huta Szklana – Łysa Góra

Po zaparkowaniu w Hucie Szklanej ruszyliśmy asfaltową drogą w kierunku Świętego Krzyża. Trasa wznosi się bardzo łagodnie i jest dostępna praktycznie dla każdego. Jedyną niedogodnością okazały się samochody dowożące wiernych na nabożeństwa. Przy śniegu i mgle ruch ten był momentami irytujący.

Po około 30 minutach spokojnego marszu dotarliśmy w rejon szczytu Łysej Góry (594 m). Przy wejściu po raz pierwszy tego w historii spotkaliśmy strażnika Parku Narodowego, który sprawdzał bilety. Warto o tym pamiętać, bo brak biletu trochę wstyd. Po krótkim postoju i pamiątkowych zdjęciach ruszyliśmy na platformę widokową nad gołoborzami.

Gołoborza i sanktuarium

Platforma widokowa nad gołoborzami pozwala zwykle zobaczyć jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w Górach Świętokrzyskich. Tego dnia mgła i śnieg skutecznie odebrały nam widoki. Mimo to samo wejście na platformę było ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza w zimowej scenerii.

Następnie wróciliśmy na czerwony szlak i ruszyliśmy w stronę sanktuarium. Po drodze minęliśmy nadajniki telewizyjne i doszliśmy do Bazyliki Trójcy Świętej. Ze względu na trwającą mszę nie wchodziliśmy do środka. Obejrzeliśmy jednak elewację, która robi wrażenie, szczególnie od strony zachodniej i wschodniej. Zwraca uwagę także rozległy budynek klasztoru Misjonarzy Oblatów oraz zabudowania Muzeum Przyrodniczego Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Rozważaliśmy także zejście w kierunku Nowej Słupi, gdzie znajduje się cmentarz jeńców radzieckich. Warunki śniegowe i brak raczków szybko ostudziły ten pomysł.

Powrót do Huty Szklanej

Po zwiedzaniu wróciliśmy dokładnie tą samą drogą, czerwonym szlakiem do Huty Szklanej. Cały spacer, łącznie ze zwiedzaniem, zajął nam około półtorej godziny i w tym czasie pokonaliśmy około 5 km.

Podsumowanie i parkowanie

Wejście na Łysą Górę (594 m) od strony Huty Szklanej to bardzo łatwa i dostępna trasa. Nie wymaga kondycji ani technicznych umiejętności. To bardziej spacer niż górska wyprawa. W warunkach letnich miejsce to musi robić ogromne wrażenie, zwłaszcza dzięki gołoborzom i rozległemu kompleksowi klasztornemu.

Zimowa aura dodała klimatu, ale jednocześnie mocno ograniczyła możliwości zwiedzania. Brak widoków i śliskie fragmenty przypomniały, że nawet łatwe szlaki potrafią zaskoczyć. Mimo to nie żałujemy tej wizyty. To miejsce z historią, legendą i wyraźną atmosferą.

Jeśli chodzi o parkowanie, w Hucie Szklanej znajduje się duży parking przy wejściu na szlak. Jest wygodny i dobrze zlokalizowany. To najlepszy punkt startowy na krótką wycieczkę na Święty Krzyż.

trasa

Galeria zdjęć z wyjazdu

Może zainteresuje Cię również


Jeśli podoba Ci się ten artykuł prosimy o udostępnienie :)

Polityka prywatności   /   ZLOMBOL OFFICIAL  /   EUVIC  /   SAIMON-DESIGN  /   INDEX   /   KONTAKT


Theme by Anders Norén Improoved by Saimon-Design::Software

© 2018-2026 Jesteśmy u Celu

-
Maksymalne zużycie pamięci: 15.33 MB