Baner logo strony

Luźne Gacie Bez Suwaka - złombol

"Najlepsze podróże zaczynają się z pełnym bakiem i otwartym umysłem."

Radziejowa

Przełęcz Obidzia - Rogacz WIelki - Radziejowa - Rogacz Wielki - Przełęcz Obidzia

Jeśli podoba Ci się ten artykuł prosimy o udostępnienie :)

Ten tekst przeczytasz w 7 min.

Radziejowa (1262 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego i jeden z wierzchołków należących do Korony Gór Polski. Nie jest jednak miejscem, które przyciąga tłumy przez cały rok. Sam szczyt pozostaje ukryty w lesie, a większość panoram można podziwiać dopiero z wysokiej wieży widokowej. To właśnie ona stanowi największą atrakcję całej wycieczki. Wybraliśmy najłatwiejszy wariant wejścia z Obidzy, licząc na spokojny spacer i piękne widoki. Pogoda miała jednak własne plany. Mgła skutecznie odebrała nam panoramy, ale sama trasa nadal okazała się bardzo przyjemna. To dobry wybór dla osób, które wolą dłuższy marsz niż bardzo strome podejścia i nie przeszkadza im kilka godzin spędzonych na leśnych szlakach.

Radziejowa (1262 m n.p.m.) – najłatwiejszy szlak z Obidzy, który potrafi zaskoczyć

Radziejowa (1262 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Beskidu Sądeckiego oraz jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów tego pasma. Mimo tego nie należy do miejsc wyjątkowo obleganych. Powód jest prosty – praktycznie każdy szlak prowadzący na wierzchołek wymaga kilku godzin marszu, a sam szczyt porasta gęsty las. Bez wieży widokowej wiele osób mogłoby nawet nie zauważyć, że właśnie zdobyło najwyższy punkt Beskidu Sądeckiego.

My wybraliśmy trasę rozpoczynającą się w Obidzy. Dzięki temu start odbywa się już na wysokości około 900 metrów nad poziomem morza, co znacząco skraca podejście względem innych wariantów. Nie oznacza to jednak spaceru po deptaku. Trasa liczy około 9 kilometrów w obie strony i zawiera kilka bardziej wymagających fragmentów, zwłaszcza końcowe podejście spod Przełęczy Żłobki.

Większość wycieczki prowadzi przez las. Otwartych panoram jest niewiele, dlatego wiele zależy od pogody. Przy dobrej widoczności można zobaczyć Tatry, Pieniny, Gorce oraz kolejne pasma Beskidów. My trafiliśmy na warunki, w których widoczność kończyła się kilkanaście metrów przed nami. Takie są jednak góry. Raz nagradzają spektakularnymi widokami, a innym razem pozwalają podziwiać jedynie własne buty.

Na trasie nie ma wielu miejsc odpoczynku ani schronisk. Jedynym większym obiektem w okolicy jest Schronisko PTTK Przehyba (1175 m n.p.m.), które znajduje się poza wybranym przez nas wariantem przejścia.

Krótki opis naszej trasy

Na wycieczkę ruszyliśmy w zimowy dzień z lekką odwilżą w dolinach. Temperatura była całkiem przyjemna, ale już od początku wiedzieliśmy, że wyżej czeka nas zupełnie inna aura. Liczyliśmy na panoramy z wieży widokowej. Ostatecznie zobaczyliśmy głównie mgłę, ale przecież nie zawsze można wygrać z pogodą.

Obidza – początek naszej wycieczki

Samochód zostawiliśmy u jednego z gospodarzy w Obidzy. To rozwiązanie zdecydowanie warto polecić. Choć mapy pokazują kilka parkingów wyżej, droga za Suchą Doliną jest zamknięta dla ruchu. Mogą z niej korzystać jedynie mieszkańcy oraz osoby dojeżdżające do miejsc noclegowych. Zapłaciliśmy 20 zł i mogliśmy spokojnie ruszyć na szlak bez zastanawiania się, czy po powrocie za wycieraczką będzie czekała jakaś niezbyt miła niespodzianka.

Początek prowadzi czerwonym szlakiem w stronę Polany Obidza. Teren jest niemal płaski, ale topniejący śnieg zamienił drogę w błotnistą mieszankę. Sam marsz nie był trudny, choć buty szybko przestały wyglądać jak nowe. Przy lepszej pogodzie z tego odcinka można podziwiać Pieniny Małe z Wysoką (1050 m n.p.m.), jednak tego dnia wszystko znikało w mlecznej zasłonie.

Niebieskim szlakiem na Wielkiego Rogacza (1182 m n.p.m.)

Na końcu polany skręciliśmy na niebieski szlak prowadzący w stronę Wielkiego Rogacza (1182 m n.p.m.). Tutaj zaczęło się właściwe podejście. Nachylenie wyraźnie wzrosło, a ścieżka momentami dawała odczuć, że jednak zdobywamy najwyższy szczyt pasma.

Na szczęście wraz z wysokością wrócił mróz. Błoto zniknęło, a śnieg zrobił się twardszy i znacznie wygodniejszy do marszu. Widoków nadal brakowało, bo szlak prowadzi niemal wyłącznie przez las. Mimo tego szło się naprawdę przyjemnie.

Wielki Rogacz (1182 m n.p.m.) – Przełęcz Żłobki (1106 m n.p.m.)

Po około trzech kilometrach dotarliśmy do Wielkiego Rogacza (1182 m n.p.m.), gdzie ponownie weszliśmy na czerwony szlak prowadzący w kierunku Radziejowej (1262 m n.p.m.).

Od tego miejsca spotkaliśmy już nieco więcej turystów. Nadal nie były to jednak tłumy. Odcinek do Przełęczy Żłobki (1106 m n.p.m.) jest dość spokojny i prowadzi łagodnym terenem, kończąc się krótkim zejściem na samą przełęcz.

Przy dobrej pogodzie właśnie stąd można oglądać piękne panoramy Tatr, Pienin i samej Radziejowej. My mogliśmy jedynie domyślać się, gdzie mniej więcej powinny się znajdować.

Strome podejście na Radziejową (1262 m n.p.m.)

Za Przełęczą Żłobki (1106 m n.p.m.) zaczyna się najtrudniejszy fragment całej wycieczki. Kamienista ścieżka wyraźnie pnie się do góry, a miejscami nachylenie robi naprawdę solidne wrażenie. Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się na chwilę oddechu, bo podejście potrafi zmęczyć nawet przy dobrej kondycji.

Pod samym szczytem teren łagodnieje. Ostatni fragment prowadzi już niemal płasko przez las.

Na Radziejowej (1262 m n.p.m.) znajduje się wysoka wieża widokowa. To właśnie z niej można oglądać Beskid Sądecki, Gorce, Pieniny oraz Tatry. My widzieliśmy… około piętnastu metrów przed sobą. Wieża nie miała z tym nic wspólnego. Po prostu mgła postanowiła urządzić sobie własny pokaz i nie dopuściła żadnych konkurentów.

Po krótkim odpoczynku zjedliśmy przekąski, przybiliśmy pamiątkową pieczątkę i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Powrót do Obidzy

Schodzenie z Radziejowej okazało się bardziej wymagające niż wejście. Mokre i śliskie kamienie wymagały pełnego skupienia. Dopiero po zejściu do Przełęczy Żłobki szło się już znacznie wygodniej.

Pod koniec wycieczki mgła zaczęła się powoli podnosić. Dzięki temu udało nam się dostrzec przynajmniej fragmenty Pienin. Nie były to może widoki, po które przyjechaliśmy, ale zawsze lepiej zobaczyć coś niż wyłącznie białą ścianę.

Cała trasa zajęła nam niespełna pięć godzin razem z przerwami. Pokonaliśmy nieco ponad 9 kilometrów i mimo braku panoram wróciliśmy zadowoleni.

Podsumowanie i parkowanie

Wejście na Radziejową (1262 m n.p.m.) z Obidzy to bardzo rozsądny wybór dla osób, które chcą zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego możliwie najmniej wymagającą trasą. Podejście jest długie, ale technicznie nie sprawia większych problemów. Wyjątkiem pozostaje końcowy odcinek spod Przełęczy Żłobki, który potrafi zmęczyć i przy śliskim podłożu wymaga większej ostrożności.

Największym atutem wycieczki jest wieża widokowa na szczycie. Jeśli traficie na dobrą pogodę, panorama wynagrodzi cały wysiłek. Jeżeli jednak spotka Was taka mgła jak nas, pozostaje potraktować to jako dobry pretekst do kolejnej wizyty. Góry nigdzie się przecież nie wybierają.

To trasa, którą z czystym sumieniem możemy polecić. Nie zachwyca liczbą widokowych polan ani schronisk po drodze, ale pozwala zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego przy rozsądnym wysiłku. A my i tak kiedyś tam wrócimy. W końcu dobrze byłoby sprawdzić, czy z tej wieży naprawdę coś widać. 😉

Warto pamiętać o parkowaniu. Choć mapy pokazują miejsca postojowe to droga za Suchą Doliną jest zamknięta dla zwykłego ruchu samochodowego. Najlepiej skorzystać z prywatnych miejsc parkingowych u mieszkańców Obidzy. Koszt jest niewielki, a można spokojnie ruszyć na szlak bez zastanawiania się, czy samochód nadal będzie stał tam, gdzie go zostawiliśmy.

trasa

Galeria zdjęć z wyjazdu

Może zainteresuje Cię również


Jeśli podoba Ci się ten artykuł prosimy o udostępnienie :)

Polityka prywatności   /   ZLOMBOL OFFICIAL  /   OPEN TOOLS  /   SAIMON-DESIGN  /   INDEX   /   KONTAKT


Theme by Anders Norén Improoved by Saimon-Design::Software

© 2018-2026 Jesteśmy u Celu

-
Maksymalne zużycie pamięci: 15.78 MB