Ten tekst przeczytasz w 5 min.
od siebie słów kilka
Skrzyczne (1257 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego i jeden z bardziej rozpoznawalnych punktów Korony Gór Polski. Leży w paśmie Baraniej Góry i od lat przyciąga turystów jak magnes. Część wjeżdża kolejką, część wchodzi pieszo, a reszta… udaje, że weszła, choć białe adidasy i kurtka z futerkiem mówą co innego. Skrzyczne jest charakterystyczne, masywne i bardzo widokowe, pod warunkiem że pogoda współpracuje.
Na szczyt można wejść m.in. ze Szczyrku, z Przełęczy Salmopol (934 m n.p.m.), a także od strony Żywiecczyzny. My mamy już na koncie wejście od strony miejscowości Ostre, przez Magurka Radziechowska (1108 m n.p.m.), Zielony Kopiec (1152 m n.p.m.) i Malinowska Skała (1152 m n.p.m.). To długa ponad 20 kilometrowa i wymagająca pętla, ale bardzo satysfakcjonująca.
Teraz naszym celem było wejście klasyczne innym długim wariantem z Przełęczy Salmopol (934 m n.p.m.), z przejściem przez Malinowską Skałę i granią prowadzącą prosto na szczyt. Grań jest praktycznie pozbawiona drzew więc można tutaj nacieszyć się panoramami.
Schronisko PTTK Skrzyczne (1250 m n.p.m.)
Schronisko PTTK Skrzyczne położone jest tuż pod wierzchołkiem góry i stanowi jedno z najbardziej znanych schronisk w Beskidzie Śląskim. Pierwszy obiekt powstał w latach 30. XX wieku, a obecny budynek to efekt kolejnych rozbudów i modernizacji. Ze względu na kolej gondolową ze Szczyrku miejsce to ma zdecydowanie bardziej „turystyczny” niż kameralny charakter.
Z okolic schroniska przy dobrej widoczności można dostrzec Babią Górę (1725 m), Pilsko (1557 m), a nawet Tatry. Krzyżują się tu liczne szlaki piesze prowadzące m.in. na Malinowską Skałę, Baranią Górę czy w stronę Ostrego i Szczyrku. To duży punkt węzłowy, logistyczny i rekreacyjny niż schronisko w stylu starej bacówki, mimo to jako punkt odpoczynku sprawdza się bardzo dobrze.
Przełęcz Salmopol (934 m n.p.m.)
Przełęcz Salmopol, znana także jako Biały Krzyż, od dawna pełni ważną rolę komunikacyjną w Beskidzie Śląskim. Łączy Szczyrk z Wisłą i od lat stanowi popularny punkt startowy pieszych wycieczek. W przeszłości była naturalnym traktem handlowym, a dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w tej części gór.
Z przełęczy prowadzą liczne szlaki, m.in. czerwony w kierunku Malinowskiej Skały (1152 m) i dalej na Skrzyczne. Charakterystyczny krzyż stojący przy drodze stał się symbolem tego miejsca. Przełęcz bywa wietrzna i chłodna, ale daje bardzo dobry dostęp do długich, widokowych tras grzbietowych.
Krótki opis naszej trasy
Nasza trasa zapowiadała się na dosyć długą, bo prawie 18 km, ale technicznie niezbyt trudna. Liczyliśmy się z tym, że nogi dostaną swoje, za to głowa odpocznie. W dniu wyjścia zapowiadała się bardzo dobra, słoneczna pogoda, choć poranek miał być z przymrozkami.
Przełęcz Salmopol – Przełęcz Malinowska
Na trasę ruszyliśmy wcześnie rano z Przełęczy Salmopol (934 m n.p.m.). Był październik, więc słońce świeciło, ale przymrozek dawał się we znaki. Zamiast klasycznego czerwonego szlaku wybraliśmy drogę pożarową omijającą Malinów. Chodziło o oszczędzenie sił i spokojny rozruch. Ten odcinek był szeroki, szutrowy i praktycznie pusty, więc tempo mieliśmy dobre. Po około dwóch kilometrach dotarliśmy na Przełęcz Malinowską, gdzie wróciliśmy na czerwony szlak.
Przełęcz Malinowska – Malinowska Skała
Od tego miejsca trasa zaczęła się wyraźnie wznosić. Podejścia przed Malinowską Skałą (1152 m n.p.m.) były momentami strome i wymagały chwili oddechu. Wysiłek szybko został jednak wynagrodzony. Po wyjściu z lasu pojawiły się pierwsze szerokie panoramy. Babia Góra (1725 m) prezentowała się majestatycznie, a na horyzoncie wyraźnie rysowały się Tatry. Tu tempo zdecydowanie nam siadło, ale nie z powodu zmęczenia.
Malinowska Skała – Skrzyczne
Za Malinowską Skałą weszliśmy na zielony szlak prowadzący granią w kierunku Skrzycznego. To jeden z ładniejszych fragmentów naszej wycieczki i jeden z najładniejszych szlaków w Beskidzie Śląskim. Grań jest w dużej mierze odkryta, więc widoki towarzyszą niemal bez przerwy. Po drodze mijamy Kopę Skrzyczeńską i Małe Skrzyczne, by w końcu dotrzeć na Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Im bliżej szczytu, tym więcej ludzi. Kontrast po wcześniejszym spokoju był wyraźny.
Skrzyczne – powrót tą samą trasą
Na szczycie zrobiliśmy klasyczne zdjęcia, odwiedziliśmy schronisko i pozwoliliśmy sobie na dłuższy odpoczynek przy piwku i pysznej szarlotce. Największy problem stanowiły jednak tłumy takie że ciężko było znaleźć kawałek trawnika by usiąść. Później ruszyliśmy w drogę powrotną tą samą trasą. Chmur przybywało, ale widoki wciąż trzymały poziom, a nawet były bardziej malownicze. Powrót był spokojniejszy, bardziej kontemplacyjny i zdecydowanie mniej pośpieszny.
Podsumowanie i parkowanie
Wycieczka na Skrzyczne od strony Przełęczy Salmopol to bardzo dobry wybór dla osób, które lubią długie, widokowe trasy bez technicznych trudności. Trzeba uczciwie powiedzieć: to nie jest krótki spacer. Około 18 km w nogach i kilka solidnych podejść potrafią zmęczyć, zwłaszcza przy cieplejszej pogodzie. Z drugiej strony ta trasa oferuje jedne z ładniejszych panoram w Beskidzie Śląskim, a grań między Malinowską Skałą a Skrzycznem robi ogromne wrażenie.
Październikowa aura okazała się idealna. Kolory lasów, dobra widoczność i lekki chłód sprawiły, że szło się naprawdę przyjemnie. Tłumy na samym Skrzycznem są nieuniknione, ale to cena popularności tego szczytu i łatwego dostępu kolejką. Wystarczy jednak zejść kilkaset metrów od schroniska, by znów poczuć spokój. Jeśli macie przyzwoitą kondycję i traficie na pogodę, ta wycieczka potrafi dać sporo satysfakcji. A jeśli ktoś pyta, czy warto iść pieszo zamiast wjechać kolejką to naszym zdaniem zdecydowanie warto.
Parking na Przełęczy Salmopol jest duży i płatny, ale wygodny. To bardzo sensowny punkt startowy na taką trasę.
























