Ten tekst przeczytasz w 2 min.
od siebie słów kilka
Niedaleko Zadaru, Ninu i wyspy Pag, tuż przy autostradzie A1, skrywa się jeden z bardziej niedocenianych cudów Chorwacji – Kanion Zrmanje. Rzeka Zrmanja, mająca około 69 km długości, wypływa z gór Welebitu i kończy swój bieg w Morzu Novigradzkim. Tuż przed ujściem tworzy malowniczy przełom – strome, nawet 200-metrowe ściany, wapienne skały i turkusowo-zielona woda dają spektakularny efekt.
To właśnie ten kanion „zagrał” w filmie Winnetou: Złoto Apaczów z 1963 roku. Twórcy niemiecko-jugosłowiańskich westernów uznali, że Chorwacja doskonale im udaje Dziki Zachód – i trudno się z nimi nie zgodzić.
Dojazd do punktu widokowego to trochę terenowa przygoda. Przy drodze krajowej 54 znajdziecie jeden, dość niepozorny znak. A potem… szuter, krzaki, skrzypiące chaszcze i około kilometr marszu. Nic strasznego, ale sandały odradzamy. Widoki po drodze to bonus – Welebit prezentuje się tu wyjątkowo dostojnie.
Podsumowanie i parkowanie
To miejsce trzeba zobaczyć, choćby tylko na godzinkę. Kanion Zrmanje jest dostępny, piękny i dość mało oblegany. Ale – uwaga praktyczna – nie jedźcie na ślepo za Google Maps. Lokalizacja oznaczona jako „Vinetu Parking” może i istnieje, ale bez SUV-a nie da rady. Serio – droga jest nierówna, wąska, a mijanie się z kimś bywa wyzwaniem.
Najrozsądniej zaparkować przy drodze numer 54, gdzie da się bezpiecznie i za darmo zostawić auto, a resztę przejść pieszo. Kanion Zrmanje odwdzięczy się wam widokami, których nie zapomnicie – no i jakby co, zawsze można sobie później obejrzeć Winnetou i powiedzieć: „Byliśmy tu!”.





